Kochani. Kot Mikołaj to zwierzak niezwykły. Nie tylko z powodu ciężkiej choroby, przez którą przeszedł, albo z powodu niezwykłej siły, którą znalazł w sobie, aby walczyć o życie. Ale dlatego, że choć tak wiele wycierpiał, i to w dużej części z winy ludzi, to jednak wciąż potrafi się przytulać, mruczeć, cieszyć się nowym dniem. Mikołaj to nieskończone pokłady nadziei i wiary w człowieka. I właśnie dlatego prosimy Was o pomoc i ratunek. Przeczytajcie jego historię, a sami zrozumiecie...
Kocurek w domu tymczasowym
Mikołaj przybłąkał się do swojej aktualnej opiekunki na początku grudnia 2009 roku na ulicy we Wrocławiu Choć był poraniony, bardzo chory i wyczerpany, a na łapkach miał ogromne bąble (jak się później okazało wynikające z zatrucia organizmu), to jednak dzielnie maszerował za nią po chodnikach, głośno domagając się zabrania do domu. W ten sposób wykrzyczał sobie kawałek ciepłego miejsca - najpierw w łazience, a obecnie w niewielkiej kuchni.
Pierwsze diagnozy weterynarza były fatalne - zapalenie górnych dróg oddechowych, owrzodzone łapy, robaczyca i przede wszystkim POTWORNE ZAPALENIE NEREK. Wydawało się, że dla zwierzaka nie ma już szans. Niemniej jednak zostało podjęte leczenie - niezwykle kosztowne i uciążliwe, bo związane z badaniami krwi i moczu, polegające na podawaniu codziennych kroplówek, bolesne dla kota i dla jego opiekunki, która ze łzami w oczach musiała patrzeć na kolejne igły wbijane w kocie futerko. Ale Mikołaj bardzo chciał żyć... Udowadniał to każdego dnia od chwili, w której jego stan zaczął się poprawiać - wyniki są dziś o niebo lepsze niż na początku, a potwornie przekroczone normy wskaźników w krwi i moczu dziś są na granicy dopuszczalności. I to przekonało nas, że warto o niego walczyć.
W tej chwili Mikołaj przebywa w Domu Tymczasowym we Wrocławiu, pod opieką osoby, która posiada jeszcze 4 własne kocice - wszystkie z problemami (w tym jedną z podejrzeniem białaczki, co przeszkadza w wykonaniu sterylizacji). Dodatkowo trzeba zaznaczyć, że dziewczyna jest bezrobotna i nie posiada prawa do zasiłku. Stąd jej sytuacja jest wręcz dramatyczna. Przez ostatnie dwa miesiące niezwykle troskliwie opiekowała się Mikołajem, lecz w tej chwili cała historia przerasta zarówno ją, jak i samego kota. Mikołaj, który czuje się teraz zdecydowanie lepiej, nie może już wytrzymać zamknięty w niewielkiej kuchni. Ten kot kocha wszystkie stworzenia duże i małe, a najbardziej człowieka, do którego garnie się niemożliwie, lecz niestety z racji stanu pozostałych zwierząt, jak również przez to, że Mikołaj do tej pory nie mógł być wykastrowany, opiekunka nie może go wpuścić do swoich kocic. A czas płynie... obecnie odizolowany Mikołaj jest smutny i osowiały, a każdego nowego przybysza wita donośnym radosnym miałczeniem - on bardzo tęskni za obecnością człowieka.
Biorąc pod uwagę jak ciężka jest sytuacja kota i jego opiekunki, zwracamy się do Państwa z ogromną prośbą o pomoc. W tej chwili najważniejsze jest zebranie specjalistycznej karmy dla tzw. "kotów-nerkowców", a więc karmy typu "RENAL". Bowiem w przypadku zwierząt z takimi chorobami, to właśnie dieta jest najważniejszym elementem ich leczenia - bez odpowiedniej karmy wszystkie dotychczasowe zabiegi pójdą na marne, a Mikołaj umrze. Niestety taka karma jest niezwykle droga, a biedny Mikołaj nie może jeść DOSŁOWNIE NIC innego. Dlatego jeśli ktoś z Państwa byłby skłonny przekazać nam taką karmę, lub chciałby sfinansować jej zakup, będziemy niezmiernie wdzięczni. A najwdzięczniejszy będzie Mikołaj, bo od tego zależy jego los.
Choroby nerek to w przypadku kotów schorzenia przewlekłe, towarzyszące im do ostatnich dni życia. Ale to przecież nie powód, żeby skreślać takie zwierzę. Smutne jest to, że Mikołaj musiał być wcześniej kotem domowym - po przyniesieniu z ulicy do mieszkania od razu skorzystał z kuwety. Prawdopodobnie jego choroba spowodowała, że wyrzucono go na bruk, gdzie musiał się poniewierać na prawdę długo. Już samo to, że przeżył w tak złym stanie, jest cudem. Koty-nerkowce to jedne z najwdzięczniejszych stworzeń - dziękują nam każdego dnia za ciągłe ratowanie życia. To najwierniejsi towarzysze, którzy co prawda, z racji swej choroby, mają przed sobą krótszy żywot, ale nie oznacza to, że jest to żywot groszy czy mniej godny.
Jedno jest pewne - Mikołaj nie może zostać w domu, w którym obecnie przebywa. Dlatego ośmielamy się prosić o cud. O zaoferowanie naszemu podopiecznemu Domu Stałego, lub choćby Domu Tymczasowego. Choroba Mikołaja została na tyle opanowana, że kot w tej chwili nie wymaga już ciągłych badań czy wizyt u lekarza. PODSTAWĄ JEST DOBRA DIETA i wykonywanie od czasu do czasu badań krwi i moczu, by kontrolować pracę jego nerek. Mikołaj jest w na tyle dobrej formie, że wkrótce będzie można również zaplanować jego kastrację. Jednak nawet mimo tego, że to wciąż "pełnowartościowy facet", Mikołaj nie znaczy w domu i bezbłędnie korzysta z kuwety. Ciepły i kochający, ale przede wszystkim mądry i odpowiedzialny dom jest właśnie tym, o czym marzymy dla Mikołaja. I on sam na pewno również śni o tym każdej nocy. Tak bardzo chcielibyśmy spełnić to marzenie...
Jeśli ktoś z Państwa jest zainteresowany udzieleniem pomocy Mikołajowi bardzo prosimy o:
- dokonanie wpłaty na konto Fundacji Kocie Życie z dopiskiem "Darowizna na cele statutowe - DLA MIKOŁAJA",
- przekazanie pomocy materialnej w formie specjalistycznej karmy typu "RENAL" (szczegóły na Forum Fundacji),
- zakup fundacyjnej torby-cegiełki z dopiskiem "DLA MIKOŁAJA",
- w razie, gdyby chcieli Państwo pomóc w jakiś inny sposób, prosimy o kontakt mailowy pod adresem: kontakt@kociezycie.pl
Wszystkich zainteresowanych losem kota informujemy również, że Mikołaj na swój wątek na naszym fundacyjnym Forum: zapraszamy do zapoznania się z jego aktualnym stanem.
Wszelkie ewentualne wpłaty prosimy kierować na konto:
Fundacja Kocie Życie
Alior Bank 30 2490 0005 0000 4500 8315 1633
Z dopiskiem: Darowizna na cele statutowe - DLA MIKOŁAJA
Wieści z ostatnich dni: Mikołaj czyje się zdecydowanie lepiej. Jego stan tak bardzo się poprawił, ze od dwóch tygodni kocur nie musi przyjmować kroplówek. Wyniki badań ma wspaniałe - w zasadzie nie przekraczają norm. Oznacza to, że Mikołaj, prócz powtarzanych co jakiś czas badań krwi (których koszt to kilka złotych) potrzebuje jedynie rozsądnego właściciela i restrykcynego karmienia. Z pozostałymi sprawami radzi sobie sam !!!
Aktualnie staramy się załatwić sprawę jego kastracji - mamy nadzieję, że uda się to zrobić w najbliższych tygodniach. A sam kot? Rozsadza go energia! Przytył nawet nieco na swojej specjalistycznej diecie, co dodatkowo świadczy o jego doskonałej kondycji. Tyle tylko, ze kuchnia, w której dotąd mieszkał jest już O WIELE ZA MAŁA. Mikołaj tak bardzo potrzebuje swojego prawdziwego Domku, że wręcz trudno znaleźć słowa, aby to opisać. Serdecznie zapraszamy osoby poruszone jego historią do poznania kota na żywo. Może wtedy to spojrzenie mądrych oczu poruszy kogoś i przekona, aby zabrał Mikołaja ze sobą...
Wierzymy, że nam się uda. Za pomoc w ratowaniu Mikołaja z góry serdecznie dziękujemy. Jednocześnie informujemy, że rozliczenie wpłat będzie prowadzone w wątku poświęconym kotu na Forum Fundacji Kocie Życie.
» Ukryj «